- Wszelako - ciągnął dalej podkanclerzy - łatwiej jest obwoływać Piasta niż tak pożądanego znaleźć, więc nie dziwuj się waszmość, że cię spytam: kogo miałeś na myśli? - Kogo miałem na myśli? - powtórzył nieco zakłopotany Zagłoba
Pan Zagłoba znalazł jednak osobny transparent dla siebie przeznaczony i z niemałym zadowoleniem przeczytał na nim: Niech nam żyje wielmożny Onufry Zagłoba, Wszystkiego kawalerstwa największa ozdoba! Wołodyjowski rozochocił się bardzo i oficerów tudzież towarzystwo zaprosił na wieczerzę do siebie, a dla żołnierzy rozkazał wytoczyć jedną i drugą beczułkę palanki. Do waćpanny pierwszej o instancję się udaję, a jeśli trzeba, to na kolanach będę o nią błagał! To rzekłszy klęknął przed Krzysią i chwyciwszy jej rękę do ust przycisnął, a patrzył w jej oczy błagalnie, wesoło i smutno zarazem; ona zaś poczęła płonić się, zwłaszcza że Zagłoba zaraz wykrzyknął: - Ledwie przyjechał, już przed nią na kolanach. Była to Krzysia Drohojowska. Książki chrześcijańskie Ale waść mnie krzywo sądzisz... Ot, moja historia! Tu umilkł pan Nienaszyniec i począł ponuro w ziemię patrzyć. Powiedz jej to.
Na Litwie widziałem całe wsie przez nich zamieszkałe. Znając na wskroś Wołodyjowskiego był przekonany, że ten, byle nie miał wyboru, zwróci się niechybnie ku Basi, w której sam stary szlachcic tak się zaślepił, iż w głowie nie chciało mu się pomieścić, jak ktokolwiek mógł inną nad nią przekładać. Liczy on i na waćpana. Porwała ją nieprzezwyciężona chęć, by zupełnie zamknąć oczy. Urzekająca Twarz Zagłoby oblała się takim zachwytem, że aż oko na chwilę przymrużył, za czym zerwał się, poskoczył do dziewczyny i nim się opatrzyła, pocałował ją w czoło. On zaś obejmował pana Zagłobę serdecznie, ale z tą nadzwyczajną szlachetnością w każdym ruchu, którą bądź po przodkach odziedziczył, bądź nabył takowej na wykwintnych królewskich i magnackich dworach.
- To chodź do mnie albo tu każę gąsiorek przynieść. W izbie nastało głuche milczenie. Wszakże ustępowano panu Zagłobie miejsca ze względu na jego wiek, ale natomiast niezmierna jego sława nieraz właśnie narażała go na stratę czasu. Po czym Basia zwróciła się do męża, do pana Zagłoby i innych oficerów. - A czemu ja na takie rzeczy gotów, na które inny by się nie ważył? Czemu ja to pomyślał, czego by inny nie pomyślał? - Co gadasz? O czymżeś pomyślał? - Ja pomyślał o tym, że gdyby mi pan hetman wolę a prawo dał, tak ja by nie tylko tych rotmistrzów wrócił, ale pół ordy na usługi hetmańskie postawił. Rafał Ziemkiewicz Przez całe dziesiątki lat spokoju nie zaznał; żył w ogniu, w dymach, w trudzie, w bezsenności, głodzie, bez dachu nad głową, bez garści słomy do snu.
Więc co? Oświadczyć się i odjechać Krzysinym narzeczonym? Tu ubrana biało i sama bielusieńka, jakby woskowa, postać Anusi Borzobohatej stawała przed oczyma rycerza taka, jaką ją w trumnie złożył. - Nieprawda - odparł sędziwy pan Hromyka - po beresteckiej oglądaliśmy ścierwo Tuhaj-bejowe, bo na placu zostało, i wiem, że miał ryby na piersiach, a wszyscy inni polegli insze nosili znaki. Poszli więc wszyscy do jadalnej izby, tylko Basi nie było. Dobrześ uczynił, żeś na czas w tych oto murach się zamknął. John Eldredge - Halim mówił mi, iż tam między nimi mówią, jakoby i sam sułtan do Adrianopola miał zjechać. Nie chcę innego losu, jeno takiego, który tobie przypadnie...
Poustawiano budy na ulicach i za miastem, a w nich wszelaki towar. Kościół był cichy i pusty. Ale wszelka myśl podobna tak była daleka teraz od głowy pana Michała, że w pierwszej chwili zdumienie przemogło w nim nad oburzeniem. Waldemar Łysiak Przyjdźże dziś do mnie na wieczerzę. Wielce bogaty to Tatarzyn, ale dziwnie przeciw narodowi naszemu zawzięty, bo czterech jego braci na wyprawach przeciw nam poległo. Napijże się, Michale, abyś miał siłę wszystko przenieść, boś zmizerowany bardzo.
Teraz tu spokojnie, nie byle czego też się ulęknę. - Zostawże sobie czas, a mnie jakowąś nadzieję - rzekł. Kto wie, jakie są jego wyroki? kto wie? Skoro pomyślę, jak całe rycerstwo wierzy i ufa waćpanu, zaprawdę spostrzegam ze zdumieniem, że jakowaś nadzieja wstępuje mi w serce. Po obiedzie chodził z Basią do lamusa, gdzie Ketling miał drugi skład oręża. Ot, wiecie, kto powinien jechać? - ja! i pojadę! tak mi dopomóż Bóg! Znajdę go w Częstochowie, to go tu przywiozę; nie znajdę, to choćby na Multany za nim się powlokę i póty go szukać nie przestanę, póki o własnej mocy szczyptę tabaki sobie do nozdrzech podnieść zdołam. Szczerość tych słów niezmiernie ujęła małego rycerza za serce.
- Ale ty nie trzepotaj mi się tu z radości i pomnij, że grzeczny żołnierz powinien być spokojny. Ci wraz z oficerami spod innych chorągwi często spędzali wieczory u pułkownika, opowiadając o dawnych dziejach i wojnach, w których sami brali udział. Michał był jeszcze młokos i niewiele więcej miał włosów na gębie niż u mnie na pięści. - Wszelako mniejsza z tym! Tu zaczerwienił się pan Zagłoba z gniewu, aż mu oczy na wierzch wyszły. - Ot! zdawało mi się - mówił - że łubniańskie czasy nie minęły, żeśmy to jeszcze razem ze Skrzetuskim i Kuszlem, i Wierszułłem... Niektórzy z rabusiów pozeskakiwali z kulbak pragnąc przemknąć się między nogami rumaków.
- Módlmy się o boskie miłosierdzie! -zawołała nagle Krzysia obsuwając się na kolana. - Czyś waść głuchy? Księcia Bogusława Radziwiłła, który posłem na konwokację jedzie, ale - da Bóg! - po elekcji elektem zostanie. - Jam dworskich obyczajów nieświadoma! - szepnęła w największym zmieszaniu panna. Wrócę kiedyś, jeśli będę mógł; zostanę tam na zawsze, jeśli będę musiał. - Pochwalone imię Pańskie! A tu u nas wojska ledwie garść. (tak mówię przed waćpanną, jako przed księdzem) pan Zagłoba powiedział, że amicycja z białogłowami nieprzezpieczna rzecz, bo snadnie, jako żar pod popiołem, gorętszy afekt pod nią skrywać się może.